Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 maja 2009

"Na ch.. wam swoboda..."

„Na dzień Zwycięstwa”
aaMiejsce na Twoją reklamę
aaTanio!!!
A tu walniemy sobie
Jakiśtam wierszyk
Pojedziemy ostro
Po systemie, władzy,
Po wolnym rynku i Ameryce. / I jeszcze po Żydach, Masonach i czyścicielach frytkownic
Napiszemy, że teraz wszystko
To jedna wielka dziwka:
Media, Sztuka i wszystko,
Czego nie uznam za wolne.
A najgorsi poeci, co reklamują wierszem /…skurwysyny

Jak to ładnie ze sobą współgra
Gdy z imperatywów moralnych
Zrobiła nam się przezuta owsianka z boczkiem
I nie wiemy co jest co w bezkształtnej masie

A może ja nie chce być tró
Takim jak wszyscy bojownikiem?
………………

Tylko czy podejście zachowawcze
Gdy wszyscy chcą zmieniać świat
Nie jest jakąś odmianą?

I brakuje mi wypustki, by wpasować się w układankę,
Ale dla mnie wszystko gra.

Nikt mi nie chce piłować krewnych,
palić sąsiada
zamykać sklepu


A wy się karmcie mrzonkami,
Tylko nie wciskajcie mi nic na siłę.
Milsze mi kajdanki, które sam wybrałem,
Niż wolność(filozof by się kłócił) przymuszona.

A może jeszcze wrzucić nieśmiertelne „no future”?
09.05.09 Dom

piątek, 8 maja 2009

"Gdzie ty chłopie miałeś oczy, Zawsze coś cię zauroczy..."

Roboczy był dla mnie tak dobrym wyjazdem, że nawet nic nie napisałem. Po przyjeździe od razu rozdzielona robota i jaki wydawaliśmy ludziom sprzęt, od razu brali się do roboty. Aż przyjemnie było popatrzeć jak rozkwita praca. Na końcu zaczęliśmy naszą misję- naprawić piec, który był nieszczelny. Ale pomimo dobrego zalepienia, dymi się jeszcze bardziej, bo komin słabo ciągnie. Moja kostka nadal pachnie dymem, który powstał gdy 2 razy paliliśmy w piecu. Potem kolejna misja- ściąć maszt i zrobić ławeczkę. Następnego dnia pomost- ściąć śruby ze starych łat, wymienić je i przykręcić deski. Ale nie zrobiliśmy 2 segmentu, bo zabrakło wkrętów- na następnym wyjeździe. A gdy zostaliśmy we trójkę- Klaudia, Mateusz i ja, to zrobiło się najciekawiej- zakład z cebulą, spacery, reszta drobnych prac, wkręcanie dh Jędrka, Agi Gajewy, Marty Mroczkowskiej i moich starszych, że przywaliłem sobie siekierą w rękę. Niezapomniany dialog przy ognisku:
[Klaudia]: Tej, Aga pisze "co słychać?". Wkręcimy ją, że spaliliśmy starą kuchnię?
[Mateusz]: Nie, nie kupi. Napisz, że Ajto przywalił se siekierą w rękę, jesteśmy z Rambo w szpitalu i jest wkurzony na nas na maksa.
[K]Dobra xD
Ale się skończyło, i nadszedł czas powrotu do szarej rzeczywistości. I niezbyt przyjemnie się zaczęło, doszły doły. Uświadomiłem sobie parę rzeczy i doszedłem do wniosku, że jak ktoś jest poryty to kij mu w oko. I że jest wiele ludzi, którzy dla opinii innych są gotowi porzucić swoje plany. Bo co ludzie powiedzą. I wiele ludzi przez ten małomiasteczkowy lęk przed wytykaniem palcami zacieśnia swoje horyzonty. A nie wiedzą, jak wiele tracą. Ale są na szczęście przyjaciele, którzy nie opuszczą. Szkoda tylko, że niektóre osoby też mają taką mentalność, i są w stanie zatrzymać relacje na bezpiecznym dla nich poziomie. Ale dość o tym- jak ktoś nie wie o co kaman, to trudno. Mam tylko nadzieję, że Ci, na których mi zależy (nie mówię tu o tych, którym na mnie zależy, bo wiem, że jesteście- dziękuję), albo będzie mi zależeć, nie stwierdzą, że nie będą zacieśniać relacji ze mną z tych powodów.
Ale dość już o tym- napiałem wiersz. Przymierzałem się do niego od dłuższego czasu. Nie jest powiązany z notką- notka wyszła dzięki rozmowie z paroma osobami. A wiersz- wiersz.

„[…]”
Pannie P
Jeżeli chodzi o poezję,
Mógłbym napisać
na strzałce KAT
I będzie o Tobie

Jeżeli chodzi o łańcuch zdarzeń
Mógłbym napisać
W składnikach INICJATOR
I będzie o Tobie

Mógłbym napisać teraz o wiele więcej,
Niż tamtych kilkadziesiąt wierszy
Słabych jak popiół

I nadal wodzisz na pokuszenie,
Że ujrzę Cię
W Pół Drogi do Hadesu

I widzę, że pierwsza myśl najlepsza,
I tylko trochę żalu,
Że pierwsze koty
Pognały w dal za tymi,
Co zeszły na psy
……………
Oddalając od siebie czysty płomień
08.05.09 Dom

wtorek, 28 kwietnia 2009

"Pisząc las, chcę abyś udał się do lasu..."

Tak,jak obiecałem- dodaję wiersze, które też napisałem na tamtym polskim. Ogólnie jestem winien wyjaśnienie jak powstał wiersz "[blah blah blah]" -mój brat tak mówił jakiś czas, i wczoraj w kąpieli mnie naszło, żeby napisać. Ale to nie jest tak, że wszystko da się od razu- moja poezja potrzebuje katalizatora. A tym najczęściej jest lekcja polskiego. I napisałem 3. Dwa pozostałe macie poniżej.
Co do katastrofy- nic nie jest pewne. Myślałem, że będzie, to chciałem napisać o tym wiersz. Potem zaczęło mi się wydawać, że nie będzie. A teraz jednak wychodzi na to, że może się zdarzyć. Więc już sam nic nie wiem. Jedyne co wiem, że mogę zatrzymać, ale nie wiem, czy będę mógł. Zobaczymy, jaka koncepcja człowieka zwycięży. I co z tego wyniknie. Ale dosyć smętów i marudzenia.
2 dni =)))

„Ścieżka”
idąc tropem kodu kultury
mój drugi dom = zagubienie

idąc tropem biologicznym
moi przyjaciele = dzikie bestie

idąc tropem dochodzę
do pozycji bezsens
i wracam
by zagubić się radośnie
pod Kaplińską sosną / 3 dni…


„Preludium do katastrofy, która nie nastąpi”
cumulonimbus
ściemnia się jak porewolucyjność

na zielonej szubienicy /Wróć!
szachownicy rozstawiono
pionki i świniopasów

groza gęstwiła się w powietrzu
rozpinając sieci straszliwych analogii
…..

A tu po prostu kogoś nie będzie
I cała misternie budowana
W zakamarkach serco-duszo-rozumo-świadomości
Konwencja romantyczna
Pójdzie się gwizdać po lesie

A ja będę śmiał się w twarz…


Wszystkie Polski 28.IV

Pokemon!

Dziś dostałem skrzydeł. 3 wiersze po sobie na 2 polskich. I ogólnie nie jest tak źle. Ale dni są przerąbane. A jutro 9 lekcji, od 7:10 2 wfy. Czyli rzeź. Ale Limaro pomoże. I będzie dobrze. Może jak napiszę felieton, napiszę coś więcej, a na razie czytajcie to:

„[…]”
-blah blah blah xD
- pOke poke ;P
-blah blah blah blah:D
-PoKe pok|= ;P
-blah blah blah blah??
-p0ke poke poke
-blah xD xD !!
ee nawias? zawias?
chyba, ale jaki?
jak to było
jak się nazywa ten rodzaj sexu
że jestem ja i dwie laski?
Już wiem, Trójkątny!
Nawias Trójkątny
L o L
I ten sam nawias w drugą stronę
-blah blah ;*;*
Polski 28.IV

niedziela, 26 kwietnia 2009

"Nasiąknęły wspomnieniami herbata, sok i piwo..."

Czasem bywa tak, że przedmioty i miejsca, które nie miały przedtem żadnego znaczenia, nagle stają się ważne, albo przypominają o czymś, co było. Hałdy piachu i górkę koło fabryki w Luboniu mijałem już parę razy jadąc rowerem, ale po piątkowej sesji, jej widok przypomniał mi tamte zdjęcia, słowa, emocje. I tak kilka mijanych miejsc znów zapisało się w pamięci, i będzie funkcjonować w moim wędkarskim języku, obok Brzozy-Do-Której-Wiązałem-Domę i Łachy-Na-Której-Była-Sejsa, lub Trzcinowisko-Z-Którego-Wojtas-Mi-Wyrąbał-Ładne-Bydle pojawia się np. Łacha-Na-Której-Marta-Zrobiła-Mi-Zdjęcie i Widok-Który-Wyzwolił-W-Nas-Stwierdzenie-"Doma-Looser". Dołączy to do bogatej kolekcji "Tu-Mi-Spadł-Duży-Szczupaków" i "Tu-Prawie-Się-Wrąbałem".
Są też miejsca bardziej nasiąknięte wspomnieniami - takie, przy których został dość spory ładunek uczuć. I może minąć sporo czasu, a nadal będzie budzić wspomnienia, i to z reguły niezbyt pozytywne. Mnie np. takie miejsca ciągną, i lecę do nich jak ćma do ognia. Pamiętam do teraz, gdzie tłumaczyłem pewnej pannie matmę i podpalałem zeszyt, bo to był prawie koniec roku, i uświadomiłem sobie, że mi nie zależy wtedy. Pamiętam wierzbę, na której mówiłem komuś ważne rzeczy. Pamiętam łachę, na której kogoś wciągałem i krzyczałem "K.. rozbieraj się!". Pamiętam... A nie mówię nic o miejscach obozów czy biwaków. I tak górka w Ustroniu, parapet w Iwnie, kuchnia w Daszewicach.
Celowo nie wspominałem Kaplina. To szczególnie nie tylko dla mnie miejsce samo w sobie jest pamiątką po 34 latach bazy, a w ciagu 34 lat nagromadziło się tam sporo ładnuków emocjonalnych. Mówi się, że to magiczne miejsce- coś w tym jest. Czeskie istnieje co najmniej 25 lat- tak dawno pamiętają ludzie, którzy kiedyś tam przyjeżdżali. Jeszcze trochę, a noc tam będzie trzeba w czasie obozu rezerwować z tygodniowym wyprzedzeniem. A i tak jest to dość przypałowe miejsce jak jest się osobą, która po ciszy nocnej powinna leżeć na kanadyjce ;) Bo kadra lubi się przechadzać, bywają gry nocne i co nie tylko. Kible- rozsądna wymówka, Szeken- dla tych, którzy szukają odosobnienia, Łącznik- dla kadry, i ogólnie las- na spacery. Każde miejsce ma swoje historie, któych nie poznamy. Osobiście najbardziej lubię pomost przy hydroforni (przepompowni) - dla mnie osobiście pamiątka po tym, co się działo w zeszłym roku na biwaku roboczym. Niezbyt miła, gorzka bym powiedział, ale lubię to miejsce i już. Mam tylko nadzieję, że na tym roboczym (Już w piątek jadę- trzeba mi przeżyć 4 dni!)- nie będzie nic podobnego. Bo widzę za dużo analogi. Ktoś mógłby pomyśleć, że marudzę, ale wolę dmuchac na zimne. A zresztą jak się myśli, że się coś rozumie per analogia, to z reguły jest jeszcze gorzej.
Ale roboty dużo, czasu mało, więc mam nadzieję, że będę zbyt zajęty;)

"Spowiedź bez skruchy"
Ostatni raz byłem… /Tak, to był koniec sierpnia,
Pamiętam dobrze
Zrobiłem, co trzeba / Oni nadal to pamiętają
Potem wypadek i coś ciągle wypadało /Zawsze tak się mówi

Popełniłem siekierą czynów kilka,
zabawiać się z dwoma kolegami
spocone torsy i jęki
gdy padały na ziemię /razem oczyszczone 200

nieumiarkowanie w piciu
i paleniu /ognie Angbandu to przy nas iskierka

I trzeba było wracać, i dopiero w piątek
Wrócę zakosztować łaski
Jaką daje Kapliński Zdrój.
Dom, 26:04:09

środa, 22 kwietnia 2009

"Stare wspomnienia odżyły znów, niewiele nam to jednak pomoże"

Dziś byłem z prof. Dylewicz, zwaną pieszczotliwie Ciocią Dylą, Martą i Magdą na finale konkursu poetyckiego. Chociaż nikt z nas nic nie wygrał, to i tak sukcesem było to, że nasze wiersze zakwalifikowały się do finału, a dziewczyna od nas ze szkoły (nie pamiętam niestety) wygrała Złote Pióro w konkursie jednego wiersza- gratulacje. Dzięki temu konkursowi szczęśliwie ominęła nas obecność na lekcjach. I tak minął półmetek tygodnia, niedługo będzie znowu weekend, w piątek odchodzą 3 klasy i zmienia się nam plan- w sumie dla mnie dobrze, bo ja będę kończył tak samo, tylko w czwartek wcześniej, ale jest dziwna kolejność lekcji- np. w poniedziałek mamy 2 matmy, fizę, chemię, polaka, religię i na koniec biologię. Ale cóż, jeszcze tylko półtorej miesiąca, które szybko zleci i wolność.
Zauważyłem też, że ostatnio mało piszę- w tym miesiącu tylko 3 sztuki. Ale w zeszłym roku też tak było w kwietniu. Z tym, że przeciągnęło się na maj, osiągając punkt kulminacyjny na roboczym.
Pamiętam, że wtedy w maju też coś się skończyło, ale to nie trwało tak długo.
Teraz się cieszę, że na roboczym nie będę miał takiej sytuacji. No, obym nie wykrakał. Ale coś czuję, że Mateusz zadba, żebym nie miał czasu na głupie pomysły. W zasadzie jeszcze 8 dni do wyjazdu- pewnie będą się wlokły. Ale weekend po drodze, do tego coś się wymyśli i jakoś zleci. I zakopię wreszcie mój stary zeszyt z wierszami, by potem ktoś mógł odkopać i się zdziwić.

A skoro mowa o wierszach- pisałem, że mało piszę. Ale w moim zbiorze ostatni napisany to już 200. Wydaje się, że to dużo, ale większość z tego to słabe banalne tekściki, z których teraz się śmieję, jednak nie usuwam, bo są zapisem mojej ewolucji twórczej. Od żalu spowodowanego nieszczęśliwą miłością do Pewnej Panny, do żalu spowodowanego rozczarowaniem Inną Panną, ale wyrażonego w zupełnie inny sposób, i stanowiącego niewielką część tematów. Kiedyś wrzucę kilka wierszy z różnych okresów z komentarzem- zdziwicie się:)

„Nr seryjny 200”
Dlaczego ja,
Liberator
Liberał
Libertyn
Librofag
Kradnę wiersza duszę
I Nadaję Numer 200.?

Niczym więzień w obozie
Dla literackich degeneratów

Zamykam za drutami kolejny wytwór
Przewirowanych zwojów
Tylko czego? I dla kogo?

Dusza? Serce? Umysł? Geny? Instynkt?

JaAllaCHrystuSiwAbsoluThor?

A może wszyscy w jednym?
Albo żaden? Albo jeden- który?

Czasem trzeba przefiltrować morze łez,
Aby znaleźć perełki,
Odrzucając to, czego jest więcej…
20.04
-----------------------------------------
Dlaczego ja wierzę w tak chore wizje.
Dlaczego marzę o czymś, co jest na tyle niemożliwe
Dlaczego chcę to realizować?

niedziela, 19 kwietnia 2009

"Bo wciąż w myślach biję się z sobą gdybyś dziś znów stanęła na progu ze śniegu pewnie bym się otrzepał i dziękował sam nie wiem komu"

Weekend mija sympatycznie. W piątek po lekcjach oddać krew, w sobotę rano z drużyną i V Szczepem (dzięki za zaproszenie:)) do bazy w Krzesinach, potem po obiedzie do babci. A u babci to, co zwykle- rąbanie. A dziś rano, po zastosowaniu śródków bezpieczeństwa, przygotowaniu się na różne ewentualoności wsiadłem na rower. I pojechałem sobie do Mosiny i z powrotem. Ścieżka wzdłuż Warty, z atrakcjami. Ale stwierdzam, że wypadek zostawił ślad w mojej psychice- nie zjechałem z tej górki, na której się rozwaliłem ponad pół roku temu. I pamiętałem zagajnik młodych brzóz, który wpisał mi się na trwałe w pamięć. Tak bardzo, że po powrocie napisałem o nim wiersz.

„Młodnik brzozowy”
Znów w miejscu, które pół roku temu
Zrobiło moim oczom krzywdę
Wtedy biel milionów drzew
Skrzył się i wzmocnił
Mój kult świętego drzewa

Krew uświęciła wizję,
Która powstała z obrazu

Dziś patrzyłem na nie
Bez rozkoszy w oczach
I rzewnych zaśpiewów
Dostrzegłem ścięte wierzchołki
Wybrakowane klepki i odstającą korę

Pomimo tego, wizja nadal jest piękna
Ale ja nie jestem już jej fanatykiem

I żeby nie było zbyt wzniośle- jeśli by mi się opłaciło
To chętnie wrócę do starych wierzeń,
Ale nie ma po co. /Widzisz- poeta też może być cynicznym gnojkiem

Dom, 19 kwietnia 2009

------------------------
Dlaczego nic mi nie pasuje?
Dlaczego nie umiem rozmawiać o tym, co mnie boli?

wtorek, 14 kwietnia 2009

"Gdzie ona jest, gdzie ona jest, jej zwycięstwo?"

Święta minęły i za chwilę będzie trzeba wrócić do szarej rzeczywistości. Powoli zaczynam doświadczać marazmu, bo nic się nie dzieje. Płoć zamiast żerować poszła na tarło- powiedzielibyście, że poszła się j.. - to prawda, jeśli ktoś nie wie co to tarło. Ale za to wczoraj był 1 leszczyk w tym roku- co prawda 20cm glut, ale zawsze. A dziś się pokłułem jazgarzem i okoniami- nic innego nie chciało brać. Dlatego robiłem eksperymenty z patentami survivalowymi. Zauważyłem też parę rzeczy:
  • Gdy nie jestem w stanie empocjonalnego rozchwiania, i oczu nie przesłania mi żaden róż, jestem jakby spokojniejszy- wczoraj miałem nawet 100% skuteczność brań, dziś 50%. A normalnie oscyluje w granicach 30-35% =)
  • Dobrze jest przeżyć święta jak należy. Człowiek lepiej się czuje, ma poczucie sensu. Szkoda tylko, że potem znowu wraca do starych brudów =(
  • Topola na Łęgach, o którą się kłóciłem z Bartasem wypuściła kwiatostany- z tego powodu wiersz =), ale jak zacznie pylić, to będzie pełno puchu w wodzie w porcie i nie połowię przy brzegu=(, ale jest Warta=)
  • Lista osób na których mi zależy okazuje się być większa niż myślałem przedtem =)
  • 2 dzieci + Ajto + brat+ pistolety na wodę = kupa zabawy =))
  • 3 dni w kuchni pozwalają lepiej docenić smak świątecznego żarcia, a pochwały rodziny przy wspólnym stole mile łechtają=)
  • SESJA:)
Napisałem wiersz z dedykacją dla Bartasa, przyjaciela poety. Miałem małą przerwę, ale czuję przypływ weny:)

„Poète maudit”
Bartkowi Machurze- jeśli źle odmieniłem, napisz:)
Dziś poeta wyklęty
Co niedzielę jest w kościele,
Uczy się w miarę dobrze,
Nie ma problemów ze światem
Ani ze sobą
Orientację ma zwykłą,
Ubrania też,
Nie rzuca się w oczy
Jeden z wielu szarych,
Ale wewnątrz niezwykły.

Mistrzu- patrz! Nasza topola kwitnie.
Ta, do której nie chcesz się przyznać.
A drzewo, na którym rodziły się w bólach
Wspólne metafory spożywcze
Odżywa po Twoich cięciach

Ferment spod kopuły szarej substancji
Zlewasz piórem na ekran.
Malujesz słowem jak pędzlem,
Chociaż jesteś muzykiem.
Ale i tak pasuje świetnie.

Weź powrotem to, co chciałeś, by trafiło w me ręce
Podobne gusta nasze, lecz nie całkiem na szczęście
Bo inaczej pisałbyś podobny słaby panegiryk w tym czasie
Dom, 14.04.2009

--------------------------------------
N. O. K. A. N. D. ?

środa, 8 kwietnia 2009

"Przebyłem noc właśnie"

Coraz lepsze dni. Prawdą jest, że wraz z wiosną ludzie odżywają. Wczoraj spowiedź, dziś pęknięcie ostatniego kawałka różu na okularach, i wczorajsze i dzisiejsze rąbanie dało mi dużo. I nie chce mi się opisywać wszystkiego, jest mi dobrze i koniec.
I podzielę się z wami wierszem, który dedykuje moim kumplom z ławy, bez których nie wiem, co bym zrobił w VI zakładzie- Damianowi, 2 Wojtkom, Krzychowi i Bartkowi. Razem ze mną jest nas 6 w Loży Szyderców:) Jeśli ktoś z Loży to czyta, wie, o czym mowa doskonale;)

„Lekcja fizyki elementarnej”

Kochanej Piątce z Loży
[[MODEL]]
Obj1:uczeń_01 /hmm kogoś mi to przypomina
Obj1.opis: „MD.log” / (bajtów: 64 128 256 512)
/ mój dziennik, moje życie
Obj2:ławka_02 /Nasza Ława- Loża Szyderców
Obj1:idź_do(obj2)
Obj1.siad
Obj1.pozycja = obronna /Skulony w jakiejś…
[PĘTLA]
Pętla.start
Czekaj(300s)
Obj1.głowa: w górę(90 stopni, 5 sekund)
Obj1:komunikat(wykrzyknienie, losuj)
(&wybór)
Opc1:”Kuuurwcze ile jeszcze!?”
Opc2:”O jaaaa”
Opc3:”
(&wybór-koniec/)
Obj1.głowa:w dół
[PĘTLA-KONIEC/]
[[MODEL-KONIEC/]]
Obj{3-7}- ANALOGIA. MODEL /było nas 6 zdolnych
Obj{1;(3;7)}-czekaj.dzwonek.
JEŻELI(.dzwonek.)=>uruchom: radość.exe
27-03. gegra

--------------------------------
I am freee
Soy libre
Nie chce mi się wymyślać więcej
Resztki kurzu różu opadły,
"Skończyło się, miało wiecznie trwać"
Tylko co dalej?
"Dokąd idziesz? Do słońca!" Czy aby na pewno?

piątek, 27 marca 2009

"Zaklina, błaga i woła, więc w mrok wybiegam na drogę..."

Wreszcie weekend, ale po raz pierwszy po wyjściu ze szkoły nie rzucałem radością. Pogoda popsuła mi plany, i pokazała, że jest silniejsza. Gdy próbowałem z nią walczyć, powaliła mnie. Wyjście na ryby skończyło się pospieszną, niezbyt dobrze zorganizowaną ewakuacją. Z powodu oberwania chmury, które wygoniło mnie z łachy koło mostu Przemysła. Ale wróciłem z tarczą, bo moim łupem padła płotka, która w zdrowiu wróciła do wody, po otrzymaniu buziaka. A na geografii tak mi odwalało, że powstały mega dziwne wiersze. A najlepsze w tym jest, że to nie jest tak, jak myślicie:P Ale to już trzeba umieć się wczytać, i znaleźć sens...


„Alter”

Przeklina za Błogosławi za

wyzwolenie poezji

złudne nadzieje

troskę i cynizm

chwile radości i niezrozumienie

pierwsze rany na ciele

i na duchu również

za wszystko i za*

*Jak się uwolnię, będę wiedział za co

Dlaczego żadna linijka nie dała mi szczęścia?

27-03 geografia

=====================================

Masz rację, jestem mazgajem. A Ty masz rację, że jestem zbyt łagodny i ugodowy. Jeszcze Ty mi coś powiedz, a będę w siódmym niebie. Żebym tylko nie musiał edytować...

czwartek, 26 marca 2009

"Ciebie czytam tak jak rzekę..."

Sam już nie wiem, co bym chciał. I czy będę umiał się odnaleźć, jak się uwolnię. Czy znajdę innego właściciela?
W środę prof. Dylewicz zwana pieszczotliwie Ciocią Dylą bardzo pochwaliła moje wiersze, zwłaszcza te dziwne. Cieszę się, zwłaszcza, że jest moją wyrocznią na temat literatury. Ale dość kadzenia, ważne, że dała mi iskrę radości. Siedziałem tak uradowany na następnej lekcji, że nikt sobie nie wyobrazi.
Ale i tak nie jest dobrze. Nie wiem, czego chcę i to jest najgorsze. Wiem, co by było najlepszym wyjściem, ale nie umiem. Ale może taki los?
Za dużo pytań...

Muza na dziś:
Merzbow- płyta Pulse Demon
Therion - Beyond Sanctorum
Vader - Predator
I do tego Matelot- "To była stara drewniana łódź"

„Analfabeta”
Dlaczego szlaki trzy biegną
Jedną ścieżką i krążą
Wokoło siebie jak sępy nade mną
Wędrowca bez busoli ni mapy?

Dlaczego nie umiem czytać?
16.03 Polski

sobota, 21 marca 2009

"Słoneczko, śliczne oko..."

A więc mamy wiosnę. Zacząłem ją pozytywnie, co mi się ostatnio zdarza coraz rzadziej. Radośnie wstałem po 5 i poszedłem na rybki do portu. I nawet brały, pomimo, że na wodzie był lód, który utrudniał łowienie, a innym mało co brało. Skończyło na 5 płociach i okonku. Wszystko małe, wróciło całe i zdrowe do wody (wiem, że nie wierzycie, ale tak było;P). Nie było to nic wielkiego, ale dało mi wiele radości, i poczułem, że jest nadzieja, że może coś mi się udać. I nawet wymyśliłem wiersz w trakcie powrotu. I daję dwa kolejne, powiązane z tematem- oceńcie je, zwłaszcza ten napisany w stylu informatycznym:)

„Czasem mam ochotę”
Oczy zakrywa czerwony
Wodotrysk jak skała
Wypływa z nagięcia dłoni
A w zasadzie z mięska,
Które ponoć jest mieszkaniem
Miłości?

Pragnę i piję,
Chociaż się zwrócę
Pragnę? Jeśli już, to czego?
Co jest w butelce?
Nie za dużo pytań?

A morze? Może szanty…
Albo ballada z gór
Przy ognisku rozłożymy się z gitarą
Razem…

……………………….

Koniec marzeń. Wróć do życia, gnoju!
Polski, 11.03

„Wirus”
[KOD]obj1:kobieta_03 /Ona. Najdroższa. To nie może być tak
/Tylko obiekt
Obj1:Znajdź-facet_02 /A więc jestem kawałkiem kodu
Target: serce.facet_02
Obj1:inwazja.serce.facet_02
Obj1:ODRZUĆ /Bo dlaczego ma mnie kochać
Obj2-reakcja- samowyniszczenie /Oto skutek złej interpretacji kodu
Obj2:Znajdź.obj3
Obj3:Coś ostrego /Najlepiej żyletka, bo jest stylowa
Obj3:Przerwij.połączenia
Obj3:Okno.Komunikat”Potrzebuję informatyka”
[KOD-Koniec]
16.03 polski

„Oko”

Widzę biały płat kory, z wyrytym napisem – cios w plecy
Widzę warciany piach, z tamtego miejsca – kolejny cios
Widzę zeszłoroczne owoce dzikiej róży z jesieni- kolejny cios
Widzę mewę z rybą, która leci w przestworza- niesie nadzieję
21.03 - Warta

piątek, 20 marca 2009

""Pozorna cisza, lecz wytrwałość nasza..."

Wczoraj wreszcie odwiedziłem moją kochankę, która umie mnie pieścić- Wartę. Krótka wędrówka po miejscach nasiąkniętych wspomnieniami dała mi trochę do myślenia, ale nie tak jak dzisiejsze 2 rozmowy. Dziwnie się czułem stojąc w tamtych, pamiętnych miejscach. Napis jeszcze jest, a na brzegu pamiętam każdy szczegół. Ciekawe, jak będzie się tam łowić- zobaczy się później. Jutro od rana port i spławik.

„Niechaj będzie”
Niechaj będzie pochwalony Jezus Chrystus
Teraz
I zawsze
I wszędzie

W strumieniach drzew, co wypływają
Ze skały ziemi nawróconej
W ziarenkach granitu i ptasich gniazdach
W oku Jej i sercu
W pierzastym pancerzu i poduszce wody,
Która zimą opada

Na wieki wieków Amen
Pomysł- warta 19.03, napisane 20.03


„Dzięki Panie”
Za Drzewo. To bez liści.
Do którego osobiście przekradłem się
I między drzazgi wsunąłem 2 bele ołowiu.
Dzięki, pomimo.
20.03

Dzięki. Wiesz za co.

niedziela, 15 marca 2009

Dziwnie

Dawno nie pisałem- nie było siły i nie było o czym, bo znów to samo. I znów przywieźli drewno, znów rąbanie, i kochanie, i buda i wszystko. I powstały tylko 2 wiersze. Dzisiejszy mega dziwny daję tutaj:

„Informatycznie”
Dlaczego poeta nie może jak informatyk \Skomentować sobie
Tu ma być mój program \Mój i wara
Object: Definiuję podmiot liryczny \Informatyk demiurg i ja demiurg
Object-des: Opisuję podmiot
GOTO POS – Idź na pozycję
Idź ku krawędzi, nie przestawaj \Na ile będzie mi posłuszny?
Idź, po tej samej linii, \Dalej, dalej
Nie widzisz przeszkody \Bo jak, jak nie dałem ci oczu?
Spadaj, takie są prawa fizyki
Object: kolce
Object-des: Cholernie ostre kolce AND cholernie twarde kolce
Object1- END
Pip, pip 01001011100000 \Yes, Yes, Yes, to działa
END CODE

poniedziałek, 23 lutego 2009

"Jak to powiedzieć, jak to powiedzieć... "

Ostatnio znalazłem sobie nowe zajęcie - bawię się w robienie kawałków podchodzących pod dark ambient. Zaczęło się od zabawy w gp, a potem zrobiło się parę kawałków. Parę osób podbudowało mnie dobrymi opiniami- Damian, brat, mama (wiem, brzmi dziwnie, ale jej puściłem, i stwierdziła, że poschizowane i psychodeliczne, czyli pozytywnie), Mateusz, babcia (xD - stwierdziła, że przy takiej muzyce dostanie gila, czyli jak najbardziej pozytywnie ;P) i Doma. Dziękuję. Daliście mi siłę i poczucie sensu. Recenzja Damiana miała tu być, ale moje archiwum poszło i będę go musiał poprosić jeszcze raz. Ale i tak jestem zadowolony, że udało mi się znaleźć coś dla zabicia czasu.
Gra się zakończyła, znaleźli skarb i oddali. W sumie nawet wyszła, przy minimalnej obstawie. Dziękuję tym, co przyszli i szukali.

„Dwie siły się równoważą”
znowu mam ochotę
ulżyć sobie
wylać strumienie
z siebie

Z miłości ogłaszam Wielki Dżihad!
Nie mogę odkąd wiem.
Chociaż to samo pcha mnie i ciągnie
Jak drzwi miotane na wietrze
Co wątłym urywa głowy

Skąd ja to znam?
Z fizyki, a to takie życiowe
20-01 Chemia

sobota, 14 lutego 2009

"Żeby były takie dni..."

Wreszcie wolność. Ale za 2 tygodnie pewnie będzie tak samo. Póki co, trzeba się zająć tym, co mnie czeka w 1. tygodniu- Zima w Mieście z młodymi. Dziesiątko, drżyj!
A dziś czeka mnie najbardziej radosna i oczekiwana część dzisiejszego dnia, na którą czekam z niecierpliwością od tygodnia. Po południu wreszcie- uwaga! będzie słodko i romantycznie- jadę do babci narąbać się drewna. I się odstresuję i wyładuję negatywne emocje (a było ich trochę) w drewnie. A na dziś proponuję wiersz, napisany dziś

"Ten dzień"
W ten szczególny dzień mam ochotę
Kopnąć w głowę gołąbka pokoju,
Który nieświadomie stoi przy moim bucie
Żeby nie być anachroniczny nie oberwę
Skrzydełek amorkowi, bo to zbyt romantyczne
Po prostu dam mu w mordę
I będę się cieszył
Jak głupszy z akumulatora
I zejdą się ciemne chmury
W ten szczególny dzień
W którym personifikowana miłość
Staje się bladą dziwką
Na usługach chytrych szponów
Lwów i krów pasionych
14-02 W domu

środa, 4 lutego 2009

"Toczy, toczy się los..."

Kolejny dzień, kolejna szarość. Sam już nie wiem, czym żyję i jak żyję. Z niecierpliwością czekam na weekend, aby znaleźć odrobinę sensu. Nie wiem, czy znajdę, ale wiem, że odreaguję. Choćby w prosty, ale skuteczny sposób u babci;) Na razie jednak wrzucam kolejny owoc romantycznego weltschmerzu.

„Rubinek”
Mała ciekła błyskotka
Powoli zmienia się
W czarny kamyk
I traci swe piękno
Ulotne jak życie

Raczej jak jego jasne części
Bo całość wlecze się
Jak poranny autobus pospieszny

Lubię wyciskać sobie rubinki…

Angielski 04-02

czwartek, 29 stycznia 2009

"I nie ma metafizyki w tę noc, jest tylko tępy ból istnienia..."

Mam ochotę na dzikie pogo. Żeby się wyżyć i odreagować. Dziś produkowałem się na historii o Kozakach- ludziom bardziej się p0odobało niż Danka. Miło. I byłem trochę grzeczny - w budzie 4, razem 13 ;) Wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi. Daję 2 wiersze powiązane z polskim, bo brakuje mi magicznego wpływu Cioci Dyli:) Na lekcjach czytam "Dzieci Hurina"- kolejny raz, ale to jest piękne.

„Kolejny wiersz przez Damiana”
Damianowi Mrugasowi
Nie módl się do mnie
Przy okazji sprawdzianu
Bo znowu wiersz wykwitnie
W pięknych okolicznościach przyrody
Jak glon, o którym powiedzą nam na biologii
To nic nie da przeciw przeznaczeniu
Polski 26-01

„Interpretacja”
ile myśli ze słowa
wydobyć może górnik filolog
w poszukiwaniu błyszczących kamieni
które poeci mieli zostawić pod ziemią
zoraną zgrabną metaforą

a co, jeśli zamysłem ich było
zostawić puste skorupy, tłuczone szkło
skropione własną krwią i oblane moczem
przypadkowego partnera/ki – niepotrzebne skreślić

Monopol na prawdę?
27-01 Polski

?

wtorek, 27 stycznia 2009

"Mógłbym napisać 4 reportaże o perspektywach rozwoju małych miasteczek"

Ale.. Andrzejowi Bursie się nie chce. Mi też się nie chce. Ale jest mały wyjątek - wpadam w mały ciąg poetycki - wczoraj 1, dziś 4. Oprócz tego niecierpliwość. Oj tak, to właściwe słowo, które może być kluczem do mnie. Ale muszę się nauczyć cierpliwości. I wytrzymać te 3 tygodnie. I resztę. A dziś daję dwa wiersze, z dzisiaj.

„Chcieć to móc”
Andrzejowi Bursie
mógłbym dzięki temu napisać
kilkaset smętnych elegii

mógłbym, jak Mistrz,
napisać, że w dupie mam
smętne elegie i iść się napić

mógłbym? nie sądzę
jestem innym Mistrzem
27-01 Polski

„Wycieczka”
Mateuszowi Dorna
Przyjacielu, który idziesz drogą
Równoległą do mojej w te same góry
Dzięki Ci, że gdy trzeba
Umiesz mi podać rękę

Mentorze, który przecierasz szlaki,
Rysujesz mapy trudniejszych podejść
Dzięki, że pokazujesz, gdzie leży prawda
I które piękno warto ominąć, by się odnaleźć

Profeto, który widzisz więcej,
Z tego, co niedługo się stanie
Dzięki, za uświadomienie miłości
I słowa „No to masz przejebane”
Polski – 27-01

poniedziałek, 26 stycznia 2009

"Nic nie boli tak jak życie, nic nie boli tak..."

Nie pisałem od pięciu dni. Jak na grafomana mojego pokroju to długo. Ale nie wrzucę ni nowego. Nie żeby nie było- po prostu mi się nie chce przepisać z zeszytu do komputera. W ogóle niewiele mi się chce. Doszedłem do wniosku, że nawet jak się o czymś wie, to się jeszcze nie wie, dopóki się nie zobaczy. Ale widok może być jak wrzucenie kostek lodu za kołnierz w upalny dzień. I potem człowiek się nie dziwi, że nie może spać całą noc. A tydzień zaczął się standardowo - miałem go dosyć jeszcze przed Mszą. A dziś mieliśmy dzień miłych słówek w szkole. I nikt nam nie kazał- my tak po prostu z czystej agresji i pasji wyrzucaliśmy z siebie tony "miłych słówek".

„Mój kawałek mięsa”

Kocham i nienawidzę
Czule przyciskam
Głaszczę z rozkoszą
A drugą ręką
Wyrzynam drobne rowki
Na bladych równinach
Ostrą końcówką

Pod wątłą skorupa
Czai się coś dziwnego
Głębokie rozerwane
Porozrzucane na 8 stron świata

A ja jestem sobie czarną owcą
07.01.09