Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2009

"Hej, radością oczy błysną"

Wreszcie radosny dzień. Najpierw był ostatni dzień budy i najlepszy- piątek. Można się pośmiać z ludzi, którzy siedzą do 17, poczuć ducha wolności. Potem pojechałem znowu do babci się narąbać- drewna. Zabawa siekierką, uśmiech na ustach babci i moich, satysfakcja. I zrealizowałem dziecięce marzenie, którego na Wildzie nie mogłem, bo mi nie pozwalali- zbudowałem dla babci karmnik dla ptaków i powiesiłem na drzewie. Może wygląda jak dzieło orka-przychlasta, nie ma w nim ani krzty finezji czy estetyki ale jest wytrzymały i działa. I będę miał radość.
Dzielę się moją wizją romantycznej historiozofii w trochę nowoczesnym wydaniu;)
„Bajka eschatologiczna”
Prawie jak
Słowacki i może Bron
Anioły i demony
Trą o siebie skały
Krzesząc historię

Jedno życie, jeden RPG
Zasiada niebiański poddany za klawiaturą
Kierownicą życia bytu podlejszego

Po godzinie zmienia go
Młodszy brat diabeł
I też prowadzi człowieka
W metafizycznym MMO

Czasem grają jedną postacią
Wypychając się sprzed ekranu
Chcą całkiem sterować
Genialną jednostką
Która
Wymyka
Się
Spod
Kon Tro Li

A w czwartą stronę pcha go Przeznaczenie
Zacięcia, zawiśnięcia, stany wstrzymania
W końcu reset
PP, 14-01

niedziela, 17 sierpnia 2008

Tryptyk kloaczny:)

od w

"Przyjacielu"
Przyjacielu, który tak, jak i ja, podziwiasz widoki,
W Świątyni Dumania, gdzie kwitnie filozofia,
Gdzie czerwoni z wysiłku, wśród jęków i stęków,
Zagubieni w myśli labiryncie błędnym,
Oboje poddajemy – duszę i ciało- pradawnym rytuałom,
Katharsis przeżywa ciało, wtedy gdy dusza,
Bo tusza i dusza to jedna katusza.

Nie zamykaj się w środku, otwórz się!
Spójrz w dole- na bzu krzewy i starodawne wiązy,
Na Rzekę, która meandruje tu od millenniów!
Spójrz i zasłuchaj się w wiatru szumne piosenki,
Polifoniczne ptasie symfonie i owadzie koncerty!

Oślepiony porannym słońcem wyrzuć z siebie nieczystości,
Które ducha i ciało skalały!
Niechaj ulecą, jednym ruchem – w dół, w otchłanie,
A Ty, wyjdź radosny, lżejszy /na ciele i duchu/
Zobacz, jak piękny jest świat, i ciesz się życiem!

Przyjacielu, który jak i ja, podziwiasz widoki w Świątyni,
Nie zrywaj tej kartki, choćby brakło papieru!
Niechaj me myśli płyną w świat!

---------------------------
Wiersz powstał podczas posiedzeń w Świątyni, widocznej na zdjęciu pośrodku, pod wpływem widoków na zdjęciu z prawej. Podczas przybijania (zdjęcie z lewej), czułem się jak Marcin Luter przybijający 95 tez w Wittenberdze albo Lenin. Pozytywne myślenie motorem rozwoju człowieka! =)

wtorek, 8 stycznia 2008

"I niech Cię rodzina z domu wygania..."

Jeśli chcesz pozostać tym, kim jesteś, musisz mieć świadomość, że droga życia nie będzie usłana różami. Jeśli jesteś inny niż reszta otaczających Cię ludzi, lub inaczej myślisz, musisz mieć świadomość, że będą Cię wyśmiewać, obrzucać wyzwiskami, czasem kamieniami. Do zburzenia kolumny podtrzymującej silną wolę za pomocą młotka konformizmu będą namawiać Cię znajomi, przyjaciele, a nawet - o, zgrozo! - najbliższa rodzina...
-Synu, mój Synu!
Tyle wiosen za Tobą, a ty
Nadal odurzony ideałami,
Nadal w bańce snów próbujesz
Utopijne realizować majaki...
-Ależ Ojcze!
Cóż chcesz ode mnie?
Byłem Ci posłuszny i wierny,
Nie przeciw Tobie kroczę,
tylko uciskom i złu ziemie skuwającemu!
-Synu, mój Synu!
Nie jest to równa ścieżka,
Nie zetrzesz zła na pył,
Nie przemienisz sumień,
Sam sobie ugotujesz
Cierpką zupę i śmiertelne danie
-Ojcze!
Nie zmienię zdania!
Może nie zmienię świata,
Ci co po mnie mogą.
-Synu! Nie do konformizmu,
Do umiaru Cię wzywam!
-Ojcze!
Tyś już okrzepły, krew w żyłach nie wrze,
Gdy nieprawości czujesz świata.
Są rzeczy, przy których zmilknąć nie mogę,
Choćbym później zapłacić miał wszystkim...

wtorek, 1 stycznia 2008

"Rozpalmy tu, rozpalmy tu, ogień ogień ogień"

Pewnego zimowego (teoretycznie, bo w zasadzie jest ciepło, ale to kwestia dyskusyjna) dnia zacząłem rozmyślać o cieple. Wszystko przez ciągłe dyskusje o paleniu w piecu i jak jest zimno. Nie mogłem tego dłużej słuchać, więc zacząłem myśleć o czym innym. Zaatakował mnie ogień. Niby wiadomo, że niezwykły, bo żywioł, bo fascynuje od lat, że lubią go duzi i mali chłopcy. Ale dlaczego? Dlatego że żywy, wspomagający życie nasze, a jednak bezlitosny i umiejący je w jednym momencie zniszczyć. Jeden nieuważny moment, jedna zapałka i wali się domek z kart. W ogniu odbija się wszystko, może mieć wydźwięk religijny - objawienie w płonących krzakach, może być narzędziem gry politycznej - chociażby pożar Rzymu za Nerona. Potrafi być radosny, gdy grzeje zmarzniętego wędrowca; smutny, gdy płonie na kamiennym płaszczu otulającym doczesność odeszłego; szalonym, jak płonąca końcówka lontu. Ma też wydźwięk romantyczny i doskonale buduje atmosferę. Dla mnie osobiście największy wydźwięk emocjonalny ma ognisko, a potem świeczka/ znicz. Oczywiście nie samo ognisko, bo kupa płonących gałęzi, choćby ułożona z matematyczną dokładnością do setnego miejsca po przecinku nic nie znaczy. Bez ludzi, którzy zbiorą się przy nim, nieważne, czy będzie to kilkuset harcerzy czy drużyna, czy nawet dwoje ludzi, nic się nie liczy, bo nie ma uczuć. Osobiście uważam, że lepszy klimat jest, gdy jest mniej ludzi, bo wtedy można łatwiej nawiązać rozmowę, wybrać pasujący wszystkim sposób i łatwiej jest zrobić to, czego nie zrobi się przed szerszym gronem. Nie liczy się też rozmiar ogniska - wystarczy symboliczna świeczuszka, jeśli tylko będzie odpowiedni klimat, ale w drugą stronę już to nie działa. Dlatego tak ważny dla ludzkości jest ogień - nie ze względu na technikę, ale ze względu na jego rolę w życiu ludzi.

czwartek, 27 grudnia 2007

Nie omami nas forsa, ni sławy pusty dźwięk! Inną ścigamy postać: realnej zjawy tren!

Bunt. To mocne słowo, które określa postawę człowieka walczącego z zastanym ładem, nie daje się podporządkować i jednoznacznie zaszufladkować. Dla każdego znaczy coś innego i budzi kontrowersje, gdyż często ma negatywny wydźwięk. Czym zatem jest bunt? Nie dam 100% odpowiedzi, opowiem jedynie, czym jest dla mnie...
W dzisiejszych czasach, dla większości ludzi zasadą jest łamanie zasad, standardów i praw. Dlaczego? Z wielu powodów: bo to jest pozornie bez sensu (np. zasada wzajemnej pomocy - po co mam pomóc komuś, jak nie mam pewności, że mi pomogą?), bo to jest niewygodne lub mi przeszkadza (przepisy ruchu drogowego- spieszy mi się, więc mam prawo jechać niebezpiecznie) lub dla szpanu(wszyscy moi kumple ćpają, palą i biją młodszych od siebie, więc ja też muszę, żeby być cool). Najgorsi są tacy, co umieją barwnie opowiadać, jacy to kozacy, a gdy przyjdzie co do czego, są posłuszni do bólu. Takich to mi nawet czasami żal, gdy zaskoczeni samotni błagają o litość, a jeszcze wczoraj z grupą równie bezmózgich odgrażali się wszystkim. Czy to jest prawdziwy bunt? Może dla niektórych, ale nie dla mnie. Co to za bunt, który powstaje przez wygodę czy pod presją tłumu? Żaden, to tylko lans, pozerstwo i konformizm. jednym słowem żenada przez duże "Ż".
W tych zakłamanych czasach bunt polega na byciu sobą i przestrzeganiu swoich zasad, niezależnie od świata. Łamiemy część zasad, ale nie wszystkie, bo mamy swoje, samodzielnie wypracowane. Nie są one całościowo skopiowane od kogoś, ani w całości przejęte po przodkach, nauczycielach, kolegach, idolach czy autorytetach. Wprost przeciwnie, są one mieszaniną tych zasad, starannie wybranych z morza ideałów, zakwestionowanych i sprawdzonych przez siebie (cieleśnie lub umysłowo na przykładach, z czego polecam to drugie). Gdy już mamy wypracowany swój system wartości, trzymamy się go. Z jednej strony jesteśmy konsekwentni, nie poddajemy się naciskom innych ludzi ani własnego lenistwa, ale musimy mieć otwarty umysł, i gdy coś zacznie szwankować(a zacznie, bo ideału nie da się spełnić na tym świecie. Może na jakimś innym...) będzie trzeba to znaleźć i naprawić. Czasem coś dostosować, wyregulować. Jak w komputerze. W życiu jesteśmy sobą, ubieramy się tak, jak nam się podoba, słuchamy tego, co lubimy i jeśli spodoba nam się coś nowego, to tym się też zajmujemy. Jeśli chcemy gdzieś działać- nie ma problemu - robisz to co lubisz. Możesz chodzić w trampkach, glanach czy adidasach, słuchać punk rocka, hip-hopu, metalu, poezji śpiewanej czy muzyki klasycznej. Możesz pisać do gazetki szkolnej, być wolontariuszem, harcerzem czy śpiewać w chórze. Możesz wierzyć lub nie. To nie ma znaczenia. Ważne, byś był sobą i był wierny swoim zasadom w życiu. I nie przejmował się złośliwością ludzi. Oni są chamscy, bo zazdroszczą Ci bycia sobą i szczęścia, nawet jeśli jesteś nieszczęśliwy, bo próbując być fajni na siłę nie są szczęśliwi.
Taka jest moja wizja buntu wobec współczesnego świata- bycie sobą.